wycinki kulturalne
niedziela, 04 września 2016
Gdzie jest dom ?

14233036_1177210579002906_1110864053344969325_n

17:14, e-bobinka
Link Komentarze (1) »
niedziela, 06 września 2015
NOCNE DUCHY I PARANOJE

 

Staliśmy w bramie kamienicy późną nocą. Rozmawialiśmy o rzeczach, o których nie mówi się w dzień. Kiwałeś głową i mówiłeś, że rozumiesz moją historię... Że każdy ma swoją. Nie wiem, co mogłeś z niej rozumieć. Na pewno nie mogłeś jej poczuć. Przez chwilę miałam łzy w oczach. Przytuliłeś mnie i czułam, że dawno nikogo tak po prostu nie przytulałeś. Miałam paranoję, albo naprawdę wtedy mnie rozumiałeś. Przez krótki moment byłeś mną, albo ze mną.. Sama nie wiem.

Innym razem szliśmy nocą w deszczu. Trzymałeś nad nami parasol. Mówiłam o rzeczach z poprzedniego wieczoru, których zbyt dobrze nie pamiętałeś. Nie znoszę, kiedy ludzie nie pamiętają tego, co mówią. Nigdy nie wiem, czy mówią rzeczy, których nie myślą, albo myślą, ale się ich boją.

To zadziwiające, jak bardzo w nocy człowiek może się obnażyć. Naprawdę mogłeś zobaczyć, co mam pod skórą. W ciemnym pokoju widziałeś mapę moich myśli i ran. Nad ranem przytulałeś mnie nadal mocno. Nie wiem, czy tak po prostu zasnąłeś.. A może przez chwilę chciałeś owinąć i ogrzać rannego. A może sam chciałeś coś poczuć. Nie wiem.

Coś we mnie widziałeś przez krótką chwilę. Może coś, co utraciłeś. Za każdym jednak razem zabijałeś tę myśl w sobie. Zabijałeś ją też we mnie. Potem wszystko było jakby prostsze. Nie chciałeś mnie tak jak wcześniej. Chciałeś, ale bez całego mojego bagażu.

Byliśmy jeszcze razem później, ale coraz bardziej oddzielnie. Nie chciałeś mówić. Ja już chyba nie chciałam słuchać. W bardzo krótkim czasie daliśmy sobie wszystko, co mogliśmy sobie dać. To tak, jakby wskrzesić na chwilę umarłego.

Jestem na powrót u siebie. Na zawsze zostaniesz już duchem tego miasta.

 

 

środa, 06 maja 2015
Prosty wiersz o parasolce

 

pewnej bardzo deszczowej wiosny
zgubiłam kilka parasolek
codziennie padał deszcz
Wisła przelała wały

tamtej wiosny podczas oberwania chmury
jakaś miła pani dała mi swój parasol
kiedy wchodząc do kamienicy
zobaczyła mnie brodzącą w deszczu

tamtej wiosny znalazłam też czarny parasol turystyczny
najlżejszy jaki kiedykolwiek miałam
to była ciężka wiosna
ale miałam lekki parasol

- Bobinka

20:57, e-bobinka , Wiersze
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 marca 2015
Prosty wiersz o rękawiczkach

 

pamiętam, jak kiedyś zgubiłam rękawiczki
wróciłam  po nie po jakimś czasie
w miejsce, w którym  miałam je ostatni raz
nie wierzyłam, że je tam znajdę
tak, jak nigdy nie wierzyłam w swoje szczęście
byłam studentką  i mieszkałam  w Krakowie
była zima
prawdopodobnie nie stać mnie było na nowe skórzane rękawiczki


znalazłam je wtedy obie leżące na środku brukowej ścieżki
nie wiem czemu, ale do dzisiaj pamiętam to proste zdarzenie
nie mam już tych rękawiczek
na długo później zgubiłam jedną z nich
i pozbyłam się tej drugiej
pamiętam natomiast dokładnie, że do końca tamtej zimy
wierzyłam w swoje szczęście


Bobinka


22:18, e-bobinka , Wiersze
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 lutego 2015
Posturodzinowa refleksja.

 

serce
lekarz mówił, że jest
głowa
mam, czuję ją boleśnie
oczy
patrzą załzawione

żyję
coraz bardziej niewyraźnie
dni tygodnia
rozróżniam tylko w telefonie
urodziny
obchodzą mnie bardziej niż ja je

czasem dodaję zdjęcia
czasem lubię czyjeś komentarze

książki
ciągle czytam dużo
filmy
tak wiele, że żyję bardziej w nich niż w sobie

przejmuję się śniegiem i korkami na drodze
w snach odwiedzam dawne życie

oddycham, ale jakby płycej

- Bobinka, 10.02.2015

17:35, e-bobinka , Wiersze
Link Komentarze (1) »
piątek, 02 stycznia 2015
MAGNOLIA

 

Miała imię i nazwisko, miała kolor oczu i prawie 170 cm wzrostu. Miała adres i miała przy sobie dokumenty. Można było nawet powiedzieć, że była postacią wyrazistą. Charakterystyczne rysy przykuwały uwagę, a mimo to czuła się, jakby przestała istnieć. Przyglądała się ludziom i rozgryzała ich proste historie. Smutek, złość, chwilową niemoc, nawiną radość. 

Stałem wtedy na rogu ulicy i paliłem papierosa. Miałem jakieś 30 zł w kieszeni i wiarę w to, że mogę zdobyć cały świat. Byłem młody, błyskotliwy i przystojny. Za wszystkie zarobione pieniądze kupowałem sobie porządne ciuchy, Zobaczyłem ją i wiedziałem, że mógłbym dla niej umrzeć. Wiem, że to bardzo dziwne uczucie dla takiego egoisty jak ja, ale naprawdę tak wtedy poczułem. Uderzyła mnie przypadkiem parasolem, który niezdarnie trzymała w ręce. Zaprosiłem ją wtedy na kawę.

Siedzieliśmy razem w kawiarni. Przyjrzałem się jej uważnie i chociaż nie była porcelanową lalką z żurnalu, biło od niej prawdziwe piękno. Mówiła bardzo inteligentnie, rzucając krótkie aczkolwiek ostre jak noże zdania. Potrafiła podważyć każde wypowiedziane przeze mnie stanowisko. Robiła to z półuśmiechem na twarzy, ale nie było w tym cienia złośliwości. Zdałem sobie wtedy sprawę, że nigdy w życiu nie spotkałem tak mądrej kobiety. Zapytałem ją, czy mogę przy niej palić, ale pokręciła głową. Wzięła ze stołu paczkę papierosów i powiedziała coś, co mnie wtedy absolutnie rozbroiło. 

- Wie Pan, ktoś kiedyś obiecał rzucić palenie dla mnie. Nigdy tego nie zrobił, bo tego ponoć nie można zrobić dla kogoś. Rzuca się palenie wyłącznie dla siebie samego, dlatego nie wolno też składać takich obietnic. Myślę jednak, że byłam tego warta. Na tym świecie jest niewiele ludzi, którzy są czegoś warci.  Sądzę, że dla takich warto jest choćby rzucić palenie. Rozumie mnie Pan? - kiedy to mówiła, przyjrzałem się jej uważnie i mimo iż wyglądała młodo, musiała być ode mnie kilka lat starsza. Świadczył o tym ton głosu i pewna nonszalancja. 

- Myślę, że rozumiem - odpowiedziałem.

Odłożyła pudełko na stół i powiedziała, że  mogę sobie zapalić, ale nagle zupełnie odeszła mi na to ochota. Patrzyłem na nią z ekscytacją, jakbym nagle poznał kogoś zupełnie niezwykłego.

- Widzi Pan, ja jestem zupełnie normalna, ale wcale niepodobna do nikogo tutaj w tej sali. Przez wiele lat myślałam, że coś jest ze mną nie tak, bo inaczej odbierałam i reagowałam na ten świat. Byłam zbyt wrażliwa, ale to wcale nie oznaczało niczego złego. Nie byłam zła, ale właśnie tak się czułam. Jestem już silniejsza, ale nie oddałam za to własnego ja. Walczyłam o siebie, bo w pewnym momencie uznałam, że to jedyna osoba godna uwagi. Gdy człowiek zbyt wiele daje innym, po prostu w końcu usycha. To nieuniknione proszę Pana. Kochał Pan kogoś kiedyś? - rzuciła nagle na koniec.

Miałem 25 lat i od trzech lat byłem w związku. Była to dość udana relacja. Spędzaliśmy ze sobą dużo czasu. Jednak teraz nie potrafiłem odpowiedzieć, czy kocham swoją dziewczynę.

- Kochać to znaczy umierać dla kogoś każdego dnia. - dodała mimochodem.

- Chyba jestem zbytnim egoistą na takie poświęcenia.

- Każdy z nas głęboko w duszy pragnie tak cierpieć z miłości. Nie chcemy nudnych i płytkich relacji. Chcemy, żeby ktoś grzebał nam nożem w sercu. Chodzi o to, że nie zawsze spotykamy kogoś, kto przypiera nas nagle do ściany. Dlatego godzimy się na bezpieczne i monotonne związki. Oglądamy filmy, żeby dać się ponieść prawdziwym emocjom.

- To prawda - przyznałem, tak jakbym chciał powiedzieć zupełnie to samo. Nigdy jednak się nad tym aż tak bardzo nie zastanawiałem. Nie zaglądałem sobie aż tak bardzo do środka.

- Dotknąć prawdy można, ale tylko boleśnie, dlatego niektórzy łatwo się wycofują. Proszę tak jednak nigdy nie robić, proszę zawsze walczyć do końca - mówiąc to wstała od stolika i zaczęła zasuwać za sobą krzesło -  do widzenia proszę Pana.

Nie zapytałem jej o imię, ani o nazwisko. Nie zapytałem, gdzie mieszka i czy często tu bywa. Przez chwilę myślałem nawet, że może wcale jej nie spotkałem. Może ta cała sytuacja mi się uroiła. W tym momencie podbiegł do mnie kelner i zapytał się, czy  znam Panią, która uregulowała rachunek za nasz stolik.

- Taaak.. - zająknąłem się.

- Proszę jej to oddać, zostawiła portfel na barze.

A jednak mi się nie przyśniła. Miała portfel, miała imię i nazwisko. Miała też adres zameldowania. Mieszkała zupełnie niedaleko stąd. To dziwne, że nigdy jej tu wcześniej nie widziałem. 

 


wtorek, 09 września 2014
NOC

 

Siedziałam na balkonie późną nocą i próbowałam sobie wszystko przypomnieć. Wiał bardzo ciepły wiatr. Księżyc niemal zamykał się w pełni. Na tej cudzej ulicy słyszałam dźwięki życia, ale były mi w tym momencie zupełnie obce. Miałam wrażenie, że przeżyłam już tysiąc lat świetlnych. Czułam niewyjaśniony spokój. Brakowało mi jednak trochę dawnego niepokoju. Przez chwilę myślałam o tym, co teraz robisz tysiące kilometrów stąd. Już się nie bałam, że możesz wpaść pod samochód, jak będziesz zamyślony przechodził przez ulicę. Nie czekałam na Ciebie z niecierpliwością. Byłam sama ze szklanką herbaty. Z każdym łykiem czułam się coraz mądrzejsza. Mam bardzo starą duszę - pomyślałam przez moment.

Ktoś zapalił światło po drugiej stronie ulicy. Wyobraziłam sobie młodych ludzi. Ona obudziła go, żeby on zrobił jej herbatę. Długo nie chciał wstać, ale przebudził się i zapalił światło, żeby nie potknąć się o rozwalone walizki. Mogłabym im powiedzieć tyle rzeczy, ale nie jestem pewna, czy mówili w moim języku. Miałam wrażenie, że widzę całe miasto z góry, chociaż widziałam zaledwie skrawek ulicy. Światło nie gasło po drugiej stronie. Przez chwilę nawet chciałam napić się z nimi tej herbaty. Przyjrzeć się ich zaspanym oczom. Może ona bała się ciemności i prosiła go, żeby czuwał z nią do rana. Powinien był tak zrobić, powinien był ją chronić do samego rana. W każdej chwili mógł przecież przyjść do niej zły sen. Powinien ją wtedy chwycić za rękę. Powinien jej powiedzieć, że noc odejdzie wraz ze wschodem słońca.  Trzęsła się ze strachu pod kołdrą. Powinien był jej powiedzieć tyle rzeczy... Tak łatwo mógł ją skrzywdzić. Nie przyszło mu to jednak zupełnie do głowy. Ściągnął z niej kołdrę i cienką koszulkę - to jedyne, co potrafił wtedy zrobić. Po policzkach płynęły jej ciche łzy. Zgasił światło, ale ona spoglądała kątem oka przez okno. Może widziała światło w moim pokoju. Może to pozwoliło jej zasnąć chociaż na chwilę. Chciałam powiedzieć jej tyle rzeczy, ale zdusiłam je w sobie z ostatnim łykiem herbaty.

 

 

niedziela, 31 sierpnia 2014
Będziemy tańczyć

 

Tabu - Nie chcę umierać

 

sobota, 23 sierpnia 2014
out of sudden

 

Arctic Monkeys - I Wanna Be Yours 

 

czwartek, 07 sierpnia 2014
SAIL!

 

AWOLNATION - SAIL

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 43